30.12.2014 - Z dziada, pradziada…

30.12.2014KrzysztofF

Koła rodzinnego nie tworzy się cyrklem. Koło rodzinne powstaje poprzez wspólne zainteresowania i pasje. Więzi wzmacniają się dzięki przebywaniu ze sobą, wykonywaniu wspólnie rożnych czynności. Najbogatsze rodziny to rodziny wielopokoleniowe. Mam szczęście mieszkać z rodzicami, rodzeństwem i babcią. Spędzamy razem dużo czasu uczymy się od siebie, a każdy ma wiele do zaoferowania. Zwłaszcza rodzice i babcia posiadają ogromną wiedzę życiową, maja wiele umiejętności.

Rodzinną pasją i tradycją od wielu pokoleń jest służba w ochotniczej straży pożarnej. Pradziadek należał do OSP, dziadek należał i tata również należy od czternastego roku życia do ochotniczej straży pożarnej, gdzie pełni funkcję naczelnika. Mimo ze jest to praca społeczna niosąca za sobą wielkie poświęcenie i wyzwanie mój tato chętnie spieszy ludziom na pomoc gdyż jest to jego pasją.

 Od dwóch lat w naszej jednostce działa dziewczęca młodzieżowa drużyna pożarnicza, do której należą również moje siostry. Biorą udział w zawodach pożarniczych, co wymaga wcześniejszego przygotowania. W związku, z czym dużo czasu spędzają wraz z tatą i innymi zawodnikami ćwicząc, by dobrze wypaść na zawodach. Są to zawody zręcznościowe polegające na jak najszybszym przebiegnięciu toru przeszkód, a w następnej konkurencji jak najszybszym zbudowaniu linii gaśniczej. Biorą udział także w konkursach wiedzowych z zakresu pożarnictwa. MDP daje im wiele satysfakcji, że mogą coś robić, mieć jakieś zajęcie dodatkowe, że mogą się uczyć od taty i z nim radować się wspólną pasją. Tato jest bardzo dumny ze swoich córek, które udzielają się dzielnie mimo młodego wieku

Nasza rodzina bardzo lubi barszcz czerwony z uszkami i dlatego robimy je kilka razy w miesiącu, bo nie mogą być to uszka ze sklepu. Do lepienia uszek angażuje się cała rodzina, ale najczęściej oprócz taty. Każdy ma swoją działkę. Babcia robi ciasto, mama gotuje barszcz, a my lepimy uszka. W ciągu roku najczęściej są one z pasztetem lub pieczarkami, ale na święta farsz jest obowiązkowo z grzybów, które w lecie razem zbieraliśmy. Zawsze robimy około 200-300 uszek.

Wielką naszą pasja odziedziczoną po dziadku i tacie są konie. Konie dla taty są czymś takim jak zakupy dla kobiety. Tata przy koniach odpoczywa, i prawie zawsze śpiewa podczas pracy w stajni, a gdy konie są w zagrodzie tato potrafi godzinami medytować ich piękno, z czego mama nie zawsze jest zadowolona. Dają mu one dużo radości, tak samo jak dawały dziadkowi, tak dają i nam. Choć nasza miłość do koni nigdy nie urośnie tak bardzo jak miłość taty, często jeździmy i pomagamy w pracy. Moja kuzynka i ciocia też fascynują się tą pasją i jeżdżą systematycznie konno. Tata dzieli się swoja pasją społecznie i organizuje zimą kuligi dla dzieci z całej wsi. Bierze także udziały w różnych pokazach strażackich, prezentując nasze konie i strażacką stuletnią sikawkę konną. Tato każdego roku jeździ konno na dożynkach zarówno parafialnych jak i gminnych.

Hobby całej rodziny jest czytanie. Zaszczepiły to w nas mama z babcią, czytając nam codziennie. Jako małe dzieci czekałyśmy, kiedy mama albo babcia coś przeczyta. Moja siostra już jako pięciolatka umiała dość dobrze czytać. Do dziś jesteśmy molami książkowymi, bierzemy udział w różnych konkursach czytelniczych i wiele z nich wygrywamy. Babcia już nie może sama czytać, bo niedowidzi, więc my czytamy jej.

Dobrze jest mieć dużo wspólnych pasji, to scala rodzinę i czyni ją szczęśliwszą.

 

Agnieszka Augustyn 



« Powrót