19.11.2015 - Prawdziwe oblicze potęgi Chin

19.11.2015jan12

          Chiny dotychczas kojarzyły się jedynie z reżimem komunistycznych władz. Jednak od ubiegłego roku stały się wielkie nie tylko z powodu swojej populacji, a dzięki stanięciu na światowym podium największych gospodarek, tuż obok Stanów Zjednoczonych. Niewiele, poza stereotypami i żartami w potocznych rozmowach, mówi się na temat sukcesu Chin, za którym w rzeczywistości stoi uciemiężony lud.

          Deszcz tańczył chaotycznie w mdłym świetle ulicznych latarni, a wiatr przeszywał na wylot, zapowiadając nadchodzącą zimę. Szaruga za oknami dała jakby znak, by zasiąść w małym, przytulnym pokoju, wypełnionym stosami książek tu i ówdzie. Muzyka z głośników odbijała się echem od kremowych ścian. Rytmiczne stukanie w klawiaturę przerywał jedynie, co chwilę odgłos nowej wiadomości na Facebook'u.

          „Z Chinami jest, jak z pomarańczą. Wydaje się z zewnątrz piękna, ale po przekrojeniu okazuje się, że jest wysuszona.”- twierdzi mój przyjaciel, Xian. Ja jedynie przytakuję, czekając na dalszy ciąg wypowiedzi. Pamiętam, jak koleżanka z kulturoznawstwa opowiadała mi, czego uczą o Chinach na jednym z przedmiotów na jej studiach. Mówiła, że „Chiny są wciąż bardzo konfucjańskie. Przywiązują ogromną wagę do kultu przodków, zarówno żywych i martwych. Podstawową jednostką społeczną jest rodzina, a każdy Chińczyk ma obowiązek założyć swoją. Społeczeństwo uważa, że musi spłacić swój dług społeczny i pokornie dostosowuje się do wymogów, więc nawet osoby o innej orientacji seksualnej zakładają rodziny heteroseksualne z poczucia obowiązku i presji społecznej. Przyznaję, że było to zaskakujące i całkiem odmienne, niż w Europie. Ludzie działają tutaj w sposób dość egoistyczny, myślą tylko o swojej korzyści w wygodzie.” W końcu tutaj homoseksualiści walczą o równe prawa. Czytałem ostatnio artykuł, w którym pisano, że w Chinach ograniczono liczbę dzieci. Rodzina może mieć jedno dziecko, a za każde kolejne musi opłacić wysokie podatki. Wyjątkiem od tej sytuacji jest, gdy pierwsza urodzi się córka, wtedy można starać się ponownie o syna. Uważam, że przy takim obrocie spraw w przyszłości nie będzie miał, kto pracować na emerytury obecnie młodego pokolenia, gdy to już się zestarzeje.

          Wspomniana koleżanka była niejednokrotnie także oburzona podejściem do kobiet.  „W Chinach kobieta ma być milcząca, posłuszna i żyć zawsze dla kogoś. Jako panienka żyje dla ojca, po ślubie usługuje mężowi i teściom, a jako wdowa poświęca się dla dzieci.” – opowiadała. Wynika z tego, że kobieta nie jest traktowana jako jednostka indywidualna, lecz jako pewnego rodzaju dodatek do mężczyzny. Nie przeszkadza to jednak, by wymagać od kobiet harowania ciężko na takich samych zasadach, jak mężczyźni. „U nas ludzie pracują nie zważając na zasady BHP, czy prawa pracowników. Najważniejsze jest, by zapewnić rodzinie utrzymanie.” - przyznaje Xian - „Mój ojciec rzadko bywa w domu, zazwyczaj przyjeżdża raz na kilka miesięcy albo gdy może, pod koniec miesiąca. Pracuje w fabryce zachodniej firmy elektronicznej. To prawda, że wiele firm przenosi swoje fabryki do Chin ze względu na tanią siłę roboczą. Taka redukcja kosztów. Praca jest ciężka, przez większość dnia, bez przerwy. Chodzi głównie o to, by wyrobić określony przydział, za nieosiągnięcie pewnej wydajności są nagany i kary. Można także łatwo stracić pracę.” Smutek na twarzy przyjaciela miesza się z goryczą i złością. Wiadomo jest, że w Państwie Środka, będącym pod rządami komunistów, nie wolno krytykować władzy. Działa to także na niższych szczeblach, jak widać. Nie powinno się zatem wyrażać niezadowolenia z pracy. Dla mnie niewyobrażalnym jest, by nie móc powiedzieć głośno tego, co myślę. To przypomina tworzenie szarej masy, mającej być anonimową i jedynie użyteczną, zastąpioną przez kolejną porcję tej samej substancji żywej, gdy wcześniejsza przestanie się sprawdzać.

          Na tronie potęgi zasiada wyczerpana postać, pełna strachu, a na jej zmizerniałej twarzy widać sińce pod oczami i głębokie zmarszczki. Potęga. Rzesze ludzi pędzących w tłoku, na pierwszy rzut oka, setki podobnych twarzy rzucających się w pogoń…właściwie, za czym? Za obietnicą lepszego życia, marzeniami, czy zwykłym obowiązkiem? Zatracają się w szarej egzystencji, kiedy wmawia się im, że dobrem nadrzędnym jest państwo. Najsmutniejsze jest to, że Ci ludzie wierzą i nie widzą własnego problemu. Chiny zbudowały swoją potęgę kosztem indywidualizmu i wolności obywateli.

          W głowie tylko jedno zdanie odbija się echem, jak mantra: „Nie chciałem takiego życia.”



« Powrót